Firma
Zagadnienia związane z działalnością firmy Pitlab
- Szczegóły
- Autor: Piotr Laskowski
| Nazwa | PitLab Piotr Laskowski | |
|---|---|---|
| Adres | ul. Jana Olbrachta 58a/163 01-111 Warszawa |
|
| Paczkomat | WAW296M Olbrachta 62 | |
| telefon | 501 784 889 | |
| NIP | PL 527 207 14 94 | |
| REGON | 140067694 | |
| Nr konta | 40 1930 1419 2300 0349 6659 0001 (bank BPS) | |
| SWIFT | POLUPLPR | |
| PayPal | ||
| Bitcoin | 1JQWyzagG8FBqKNNmiS8opfiYhPZtj9Sok | |
| Wizytówka QR Code |
Firma istnieje od 2005 roku. Została zbudowana własnymi środkami od zera. Na początku było ciężko, bo obciążenia samego ZUS-u pochłaniały 60–80% zysku młodej firmy, jednak wytrwała praca, zwykle po 14 godzin dzienne, bez tracenia czasu na dojazdy, robi swoje – systematycznie przybywało projektów i zwiększały się obroty. Zaczynając działalność, zamawiałem po 20–50 mikrokontrolerów kosztujących po 4 zł, na tyle tylko pozwalał mi budżet, ale po 2 latach mogłem już kupić 1000 sztuk i zlecić montaż automatyczny.
Pierwszy duży projekt, jakim był SkyAssistant, pochłonął 4 lata pracy i o mały włos nie zakończył się katastrofą, gdy zagraniczna konkurencja rozpoczęła walkę o ochronę swojego rynku, donosząc na dystrybutora, że prawdopodobnie wprowadza sprzęt bez badań. Aby móc spełnić wymagania unijne, trzeba było przeprowadzić kosztowną certyfikację. Samo badanie urządzenia radiowego kosztowało 14 tysięcy, nie dając żadnej gwarancji pozytywnego zakończenia testów. Z jedną poprawką udało się zaliczyć ten test i od tej pory rynek europejski był już dla wariometru otwarty. Po mniej więcej roku pracy spłaciłem koszty badań i mogłem zacząć zarabiać.
SkyAssistant był najbardziej zyskownym projektem. Przez kilka kolejnych lat utrzymywał działalność firmy. Po etapie szybkiego wzrostu, kiedy to pochłaniał wszystkie siły i środki, nastąpił etap tzw. dojnej krowy. Wtedy dopracowany już projekt nie wymaga dużo pracy, a jeszcze nieźle sprzedając się, daje przyzwoity przychód, który pozwolił na 4 lata prac badawczo-rozwojowych nad komputerem pokładowym. Wtedy powstały wersje APL1 i APL2. Zabrakło roku, może dwóch na dokończenie prac nad lotem po ustalonej trasie i komercjalizację tego projektu, więc został zawieszony.
W tym czasie pojawiła się oferta produkcji systemu FPV zaprojektowanego przez Zbyszka. Nawiązaliśmy trwającą do dzisiaj współpracę, w wyniku której na rynek wyszło kilka tysięcy autopilotów. Ten projekt był znacznie bardziej rozbudowany, przez co pracochłonny. Tutaj etap dojnej krowy był bardzo krótki, pozwolił na zrobienie dwóch wersji sprzętowych prototypu testera modelarskiego. Też zabrakło czasu na dokończenie projektu. Po czasie zorientowałem się, że projekt testera nie ma szansy na większą sprzedaż, gdyż na palcach mogłem policzyć ludzi, którzy na to czekali. Mimo że tester nie został skomercjalizowany, gdyż z kilkoma parametrami dojechałem do ściany i potrzebna była jeszcze jedna wersja sprzętu, uważam go za potrzebny i udany, bo wtedy powstało wiele narzędzi programistycznych, z których korzystam do tej pory w dalszych projektach.
Później na coraz słabszą sprzedaż nałożyła się epidemia COVID, która skróciła o 95% i tak za krótką kołdrę finansową. Trzeba było poszukać pracy na etacie i taki stan trwa do dziś. Po dwóch zmianach pracuję teraz w branży związanej z bezzałogowcami i autopilotami. Po 2 latach pracy z profesjonalnym autopilotem, którego nazwy ze wstydu nie wymienię ze względu na przebogatą listę błędów i niedociągnięć, stwierdziłem, że jednak wznowię zawieszony projekt APL. W czasie Świąt Wielkanocnych 2024 została spisana lista założeń projektowych, a na Wielkanoc 2025 uruchomiłem AHRS na nowym sprzęcie. Cały rozwój projektu dzieje się od świtu do czasu wyjścia do pracy i po pracy do wieczora, a budżetem jest to, co zostanie z pensji, sporo niższej niż średnia krajowa.